Archiwum

27/11/2021

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Zmiany na stanowisku trenera w zespole Stolarki Wołomin. Po kilkumiesięcznej przerwie do pracy powrócił człowiek sukcesu i twórca profesjonalnej siatkówki w naszym mieście – Krzysztof Felczak. I chociaż cudu może nie było, to efekt był natychmiastowy. Stolarka Wołomin pokonała na własnym parkiecie Szkołę Mistrzostwa Sportowego ze Spały – 3:2.

Przypomnijmy. Krzysztof Felczak rozpoczął pracę trenerską w Wołominie w roku 1996. I od tego czasu T.S Stolarka Wołomin pięło się na wyżyny wielkiej siatkówki w Polsce. Jeszcze w tym samym sezonie Stolarka awansowała do rozgrywek I ligi Serii B. Aspiracje były jednak znacznie większe. Dwa lata później spełniło się marzenie wszystkich kibiców siatkówki. Popularny „Felek” wprowadził wołomiński zespół do grona dziesięciu najlepszych drużyn w kraju. Mimo, że nikt nie dawał beniaminkowi większych szans na utrzymanie w ekstraklasie, wzmocniona doświadczonymi zawodnikami Stolarka okazała się niespodzianką sezonu 2000/2001. W rundzie zasadniczej Serii A udało nam się pokonać renomowany zespół z Częstochowy, Galaxia uległa załodze Felczaka, aż 0:3. W fazie play-off również nie zabrakło wielkich emocji i triumfu. Ostatecznie Stolarka Wołomin wywalczyła wysokie szóste miejsce w Polsce, pokonując, nawet raz na wyjeździe Mistrza Polski – Mostostal Azoty Kędzierzyn Koźle. W kolejnym sezonie zespół pod batutą Krzysztofa Felczaka powtórzył wynik sprzed roku. Jednak w klubie zaczęły się poważne problemy finansowe. Rosło zadłużenie, a morale i chęć do gry sukcesywnie opadały. W konsekwencji zakład Stolarka Wołomin wymówił umowę o strategicznym sponsoringu siatkówki. Zarząd klubu podjął zdecydowane działania, do dzisiaj nie wiadomo, czy słuszne.

Stolarka sprzedała swoje wywalczone miejsce w Serii A drużynie z Sosnowca równocześnie wchodząc ze słynnymi „Kazikami” w fuzję. Tym samym ponownie i twardo wylądowaliśmy w klasie B rozgrywek I ligi. Pozostał niedosyt, niesmak i „kupa” długów do spłacenia. Z zespołu do innych klubów odeszli czołowi zawodnicy: Mariusz Sordyl, Piotr Poskrobko (AZS PZU Olsztyn) Daniel Pliński i Rafał Legień (Energia Polska Kazimierz Płomień Sosnowiec) Ze Stolarką nie otrzymując zaległych należności finansowych pożegnał się trener-cudotwórca, Krzysztof Felczak. Kryzys tylko się pogłębiał, rozpatrywano także całkowite wycofanie się z rozgrywek Polskiej Ligi Siatkówki. Ostatecznie jednak Stolarka przystąpiła do rozgrywek Serii B pod kierunkiem nowego trenera – Macieja Nowaka.

Efektów niestety nie było. Bilans pod wodzą Nowaka w sezonie 2002/2003 to 5 zwycięstw i aż 8 porażek. Stolarka sięgała dna tabeli i powoli traciła szanse na utrzymanie się w lidze. Zapadła kolejna decyzja zarządu klubu. Po długotrwałych namowach i ustaleniach, na ściśle określonych warunkach, w celu ratowania zagrożonej pozycji zespołu powrócił i znowu trenuje wołomińskich siatkarzy – Krzyyysztoooof Felczaaaaaak! I od razu nasuwa się stare ludowe powiedzenie: Jak trwoga to do… Felka.

Debiut jak chleb powszedni

Ku uciesze zawodników Stolarki pierwszy trening z „nowym – starym” szkoleniowcem odbył się 15 stycznia, a już trzy dni potem przyszedł czas na zmagania ligowe. Stolarka Wołomin podejmowała u siebie zespół SMS I PZPS ze Spały. I mimo, że tego dnia pod niebiosa latał w Zakopanem Adam Małysz, to wiernych sympatyków siatkówki na trybunach hali przy ul. Korsaka nie brakowało. Krzysztof Felczak został przywitany gromkimi brawami i okrzykami. Zwycięstwo murowane – twierdzili zgodnie wołomińscy „kibole” i nie mylili się…

Stolarka wyszła na parkiet w składzie: Witold Roman (kapitan zespołu i jednocześnie asystent trenera Felczaka) Mariusz Firszt, Grzegorz Otko, Jacek Małkowski, Jakub Korpak, Maciej Kosmol, Hubert Milewski (libero). Pierwszy set rozpoczął się od naszych błędów i dobrej gry gości. Dopiero dzięki skutecznej zagrywce Grzegorza Otko i atakom Kosmola udało się objąć prowadzenie 7:5. Młodzież ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego jednak ani myślała odpuścić Stolarce. Po kolejnym nieudanym ataku Mariusza Firszta straciliśmy prowadzenie, przy stanie 14:15 trener Felczak poprosił o czas dla drużyny. Nie pomogło. Po chwili przegrywaliśmy już 17:20. Siatkarze ze Spały popisywali się dobrą grą w obronie i bardzo mocną zagrywką. Druga przerwa na życzenie „Felicjana” (tak Krzysztofa Felczaka nazywa menedżer Jarosław Szerszeniewski) poskutkowała. Stolarka odrobiła straty grając wreszcie szczelnym blokiem, doprowadzając tym samym do piłki setowej – 24:22. Nie udało się jednak skończyć. SMS bronił się bardzo zacięcie. Dopiero potrójny blok Otko, Firszt, Wołosz i autowy atak przyjezdnych sprawił, że Stolarka wygrała po ciężkiej i emocjonującej walce pierwszą odsłonę spotkania – 29:27.

Druga partia praktycznie od początku należała do gości ze Spały. Ich prowadzenie 3:7 mówiło samo za siebie. Sytuację zmieniła reprymenda bohatera ostatnich dni. Pod trenerską presją udało się odrobić straty i doprowadzić do remisu – 14:14. SMS grał jednak jak nakręcony, a my tylko popełnialiśmy kolejne błędy, szczególnie w rozegraniu i ataku. Pojedynczym blokiem na Kosmolu, zwycięsko dla Spały zakończyła się druga odsłona meczu. Było 1:1.

Trzeci set Stolarka zagrała bez kompleksów i od razu przypomniały się stare dobre czasy. Po skutecznym ataku z krótkiej Witka Romana i błędach gości prowadziliśmy 15:9, a po punktach z bloku Otko i Firszta – 20:11. Wszystko po to, aby wygrać partię bezapelacyjnie 25:15 i wygrywać spotkanie 2:1.

Set czwarty miał okazać się ostatnim tego dnia, ale tylko miał. „Stolarze” rozpoczęli rewelacyjnie. Przy siatce szalał Grzegorz Otko, a po przekątnej strzelał Maciej Kosmol. To nie wystarczyło. Młodzi siatkarze z SMS-u szybko odrabiali straty i wyrwali nam kilkupunktowe prowadzenie. Było 13:17 dla gości. Stolarka popełniała szkolne błędy, znowu o czas musiał poprosić Krzysztof Felczak. Grę gospodarzy ożywiło wejście na boisko Adama Wójtowicza. As serwisowy tego 23-latka doprowadził do remisu 19:19. To było jednak wszystko, na co zdobyła się Stolarka w tym secie. Przegraliśmy 20:25 remisując w całym spotkaniu 2:2. Tie-break miał być chwilą prawdy, być albo nie być dla drużyny z Wołomina.

Ostatni, ostatni…

Piąta, decydująca partia miała podobny przebieg jak poprzednie sety. Wyrównany początek, a potem odskok jednej bądź drugiej ekipy. Tym razem na szczęście na kilka oczek odskoczyła Stolarka. Atak Korpaka i Firszta oraz kolejny blok Grzegorza Otko sprawiły, że podopieczni Felczaka wygrywali 10:7 i o dziwo do końca zagrali naprawdę dobrze. Stolarka wygrała ostatnią partię 15:9 i całe sobotnie spotkanie 3:2. Miejmy nadzieję, że rozpoczyna się wielka wspinaczka w górę tabeli. Póki co: Panie Krzysztofie z góry dziękujemy!

Jakub Pietrzak

Wieści Podwarszawskie Nr 4 (616)
26 stycznia 2003

Skip to content