PWKS Huragan Wołomin – ŁKS Łochów (A-klasa) 4:4

Łochów spadł po poprzednim sezonie z ligi okręgowej i ambitnie walczy o powrót, więc od początku zapowiadało się emocjonujące i widowiskowe spotkanie. – Przebieg meczu wskazywał, że to solidny i poukładany przeciwnik, ale z naszej strony było w składzie kilku zawodników z pierwszej drużyny… Zaczęło się od kontrolnej „wymiany ciosów” i wydawało się, że nasza przewaga pomału rośnie – opisuje spotkanie trener Krzysztof Gawara.

– Pierwsza bramka padła w jedenastej minucie po małym zamieszaniu w polu karnym po wykonaniu autu, potem po indywidualnej akcji prawą stroną strzelił Jaczewski i prowadziliśmy 2:0. Niestety osiem minut później straciliśmy bramkę i rywale uwierzyli w siebie… Na przerwę schodziliśmy z wynikiem 2:1, w drugiej połowie Bloch podbił do 3:1 i wydawało się, że możemy być spokojni o wynik, jednak przeciwnicy nie odpuszczali. Cztery minuty później dopięli swego i zrobiło się groźnie – 3:2. Znów odskoczyliśmy na 4:2, łochowianie grają w dziesięciu po czerwonej kartce i odliczamy już minuty do końca, ale w 88. minucie Radzki stracił piłkę na środku boiska i… 4:3. Gdybyśmy ostatnie minuty zagrali mniej nerwowo, to pewnie udało by się zachować ten wynik, ale w ostatniej chwili sędzia gwizdnął faul w polu karnym – rywale wykorzystali tę szansę.